3 motywujące filmy, do których lubię powracać

Polub i udostępnij:

Nie oglądam w ogóle telewizji, radia słucham tylko w aucie. Jeśli w pracy najdzie mnie ochota na jakąś piosenkę, włączam ją na Youtubie ustawiam odtwarzanie w pętli i przez cały dzień na minimalnej głośności słucham jednego utworu. Lubię za to od czasu do czasu włączyć sobie jakiś film. Gatunek uzależniony jest od nastroju. Są jednak 3 motywujące filmy, które lubię oglądać często, bo dają mi niesamitego kopniaka i przypominają, po co ja to wszystko właściwie robię. Masz takie filmy?

Są to trzy filmy, które dotykają dziedzin, z którymi stykam się na co dzień: blog, marketing oraz social media. I choć pewnie znasz te filmy, chcę żebyś dziś spojrzał na nie tak jak ja patrzę.

Blog

Bloguję od 5 lat, ale wciąż pamiętam jak wyglądają początki. Cieszy każde wyświetlenie bloga, każdy pojedynczy komentarz, każda rekacja, że ktoś dostrzega to, co robisz. Nagle ten ciąg znaków zamieszczony po www. staje się oazą, w której czujemy się naprawdę sobą. Blogowanie potrafi zmienić diametralnie całe życie. Odnajdujemy pasję i radość z tworzenia czegoś wyłącznie naszego.

Julie Powell wydała książkę “Julie & Julia: 365 Days, 524 Recipes, 1 Tiny Apartment Kitchen”, która powstała na podstawie jej bloga. Ten zaś powstał na podstawie przepisów Julii Child z książki: Mastering the Art of French Cooking oraz książki Moje życie we Francji. 

Julie postanawia w ciągu roku zrealizować wszystkie 524 przepisy zawarte w książce kucharskiej jej wielkiej kulinarnej inspiracji jaką jest Julia Child, a wszystko to włącznie z przepisami i własnymi przemyśleniami prezentuje na swoim blogu.

Pierwszy raz trafiłam na film zanim w ogóle pomyślałam, że mogłabym cokolwiek tworzyć w sieci. Miałam na swoim koncie kilka blogów, które zniknęły tak szybko jak się pojawiły, ale żaden z nich nie był podpisywany moim prawdziwym imieniem. Film obejrzałam jak historię jedną z wielu i nie zrobiłby na mnie większego wrażenia, gdyby nie rola uwielbianej przeze mnie Meryl Streep.

Później oglądałam go jeszcze kilka razy. Włączałam i oglądałam, bo miałam wrażenie, że patrzę na siebie. Gdybym założyła blog kulinarny, musiałabym go zamknąć już po przepisie na leczo, makaron z warzywami i krem z brokułów, ale nie chodzi tu o tematykę. Historia Julie urzekła mnie autentycznością, bo tak właśnie reaguje się sprawdzając kilka razy dziennie licznik wyświetleń, tak właśnie czyta się pierwsze komentarze, nawet jeśli pisze je mama, siostra czy przyjaciółka. Tak właśnie nadchodzi zwątpienie i rezygnacja i tak wygląda ekscytacja, gdy po raz pierwszy kontaktują się media w sprawie wywiadu.

Marketing

Nie mam jeszcze pełnoletnich dzieci, by mieć pewność, że tak jest naprawdę, ale wydaje mi się, że rodzice w pewnym momencie mówią pass. Uczymy swoje dzieci wszystkiego od podstaw. Ssać pierś, siadać, chodzić, mówić, poznawać świat, reagować na pewne sytuacje. Tłumaczymy im, pokazujemy, wyjaśniamy, ale w pewnym momencie okazuje się, że daliśmy z siebie już wszystko, co mogliśmy dać i zostaje w nas tylko miłość i poczucie odpowiedzialności.

A co jeśli swój biznes traktujemy jak własne dziecko? Pielęgnujemy go i rozwijamy od momentu, gdy w naszych głowach zrodziła się idea. Patrzymy jak dojrzewa, nabiera kszałtów, przynosi pierwsze zyski. A co jeśli w pewnym momencie dochodzimy do wniosku, że daliśmy z siebie już wszystko? Że stajemy na granicy naszej wiedzy, doświadczenia i kompetencji, choć stworzony przez nas biznes ma jeszcze ogromny potencjał.

Przed takim właśnie problemem staje Jules Ostin, właścicielka sklepu internetowego poświęconemu modzie w filmie “Praktykant”. Jules w pełni oddaje się swojej pracy zaniedbując rodzinę. Kocha to co robi, rozumie potrzeby klientów i myśli o dalszym rozwoju swojego biznesu. Okazuje się jednak, że popularność sklepu wymyka się spod kontroli i Jules nie potrafi uporać się z narastającymi potrzebami firmy. Staje przed trudnym wyborem. Nie wykorzystać w pełni potencjału firmy i prowadzić ją zdalej zgodnie z własną intuicją lub oddać udziały w ręce rekinów biznesu, którzy właściwie, choć bez zbędnych sentymentów zadbają o rozmnożenie zysków.

Social media

Większość z nas kanały społecznościowe traktuje jako narzędzie. Oczywiście służą do komunikacji i są szeroko pojętą rozrywką, jednak przez coraz większą grupę użytkowników są traktowane po prostu jako narzędzie do pozyskiwania leadów.

Choć Mark Zuckerberg jest wszystkim nam znany jako ojciec i stwórca Facebooka, chyba nie często myślimy o nim jak o czlowieku, który zaczynał od zera. Film “Social Network” pozwala nam poznać początki Facebooka, pierwszy zarys, plany i etapy rozwoju. Patrzymy na światowy fenomen i na chłopa, młodego studenta, który go stworzył. Obserwujemy jak udoskonala i dopieszcza wizję, która wymyka mu się spod kontroli. Uświadamiamy sobie, że za wszystkimi funkcjami i udogodnieniami tworzonymi dla użytkowników stoi człowiek, który rozumie potrzebę rozwoju, tak jak my rozumiemy potrzebę rozwoju naszych blogów, marek czy biznesów.

Filmy, choć nie są to nowości kinowe, pokazują otaczajacy nas blogerów, influencerów, freelancerów świat, który tworzymy. Patrzę na siebie, ale całkiem z boku. Z perspektywy, która momentami bawi, a czasami zasmuca. I w zależności od swojego nastroju za każdym razem oglądam którykolwiek z powyższych filmów wyciągam inne wnioski. 

Polub i udostępnij:

13 Replies to “3 motywujące filmy, do których lubię powracać

  1. Żadnego z tych filmów nie widziałam i nawet nie sądziłam, że są jakieś produkcje powiązane z blogowaniem. Rzadko oglądam, raczej słucham muzyki albo sięgam po książki – ale na te propozycję chyba się skuszę 🙂

  2. Podobnie: nie oglądam TV, bo nie mam 😉 czasem oglądam jakiś film i zdarza się, że z pozoru ‘durna’ komedia, którą włączam dla relaksu pokazuje, że jeśli czegoś bardzo chcemy, jeśli włożymy w to dużo pracy i serca, to wszystko jest możliwe… Takie proste pitu-pitu, które podnosi mnie na duchu 😉

  3. “Praktykant ” leciał całkiem niedawno w TV. Trafiłam na niego przypadkiem. I to jest film rzeczywiście z tych, które chce się obejrzeć jeszcze raz.

  4. Wstyd się przyznać, ale ostatniego nie oglądałam. Choć dwa pierwsze – zgodzę się – są bardzo inspirujące, dla mnie były też tak zwyczajnie, historiami o ludziach. Jakoś ostatnio sie przeniosłam z filmów na seriale 🙂

  5. A ja z checią przeczytam książkę (pierwsza wskazana) i chyba obejrzę z mężem film nr 2. Fajnie, że Nas inspirujesz. Social Network ogladałam kilka razy. Zawsze z zaciekawienie. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *