365 najgorszych dni w roku. Podsumowanie 2019.

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
20

Chciałabym, aby ten rok był lepszy od poprzedniego. Nie wiedziałam jak zacząć podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy, bo tylko takie słowa przychodzą mi na myśl. To nie był dla mnie łaskawy okres, ale dziś będąc o rok starsza i mądrzejsza o ten miniony czas uważam, że wszystko działo się z konkretnych powodów. Każda moja decyzja, każdy krok, każde wypowiedziane zdanie czy zawarta znajomość stawały się efektem motyla.

podsumowanie 2019

Z pozoru nie zmieniło się nic. I tak też odpowiadam kiedy ktoś pyta co u mnie? NIC. Nic nowego. Nic ciekawego. Nic. Praca, rodzina, dom, obowiązki, cele, priorytety, uczucia. Nic nie uległo zmianie.

Co więc sprawiło, że chciałabym, by 2020 był lepszy? Poddałam się. Przerosły mnie moje ambicje, pokonały plany, których nie byłam w stanie zrealizować ot tak, już, na zawołanie. Dotknął jak nigdy brak czasu,  zainteresowania i wsparcia osób, które dotąd zawsze ze mną były. Posypało się zdrowie, a wraz z nim praktycznie wszystko. Zrezygnowałam z wyjazdów, spotkań towarzyskich, współprac.

Musiałam rozpocząć trudną walkę o siebie, bo ja jestem tu. Teraz. Sama ze sobą. Czy mi się to podoba czy nie, jestem skazana na to towarzystwo i zamiast spełniać oczekiwania innych muszę być taka, bym sama ze sobą mogła wytrzymać. Bo przychodzi wieczór, wyłączam Internet w telefonie i zostaje sama ze sobą. I mam się czuć dobrze w tym towarzystwie. Mam mieć pewność, że zrobiłam w ciągu dnia wszystko, by zasnąć z satysfakcją.


Zobacz: Kalendarz BiznesMama – organizacja dnia businesswoman i zawodowej mamy


Podsumowanie 2019

Mimo wszystko to był dobry rok. Ciężki, wymagający, pouczający, ale dobry. Narzekanie leży w mojej naturze, ale potrafię także doceniać.

Związek. Miał swoje wzloty i upadki, ja miałam ochotę zabić męża za dziurę w stole, którą zrobiłam, bo nie chciał mi pomoc w majsterkowaniu. On pewnie miał ochotę mnie zabić za rozbicie samochodu, choć ani razu tego nie powiedział. Był przy mnie przez cały czas. Często nie rozumiał, często miał dosyć, ale codziennie w naszym domu słychać KOCHAM CIĘ i to jest chyba najważniejsze.

Rodzina. Kiedyś przeproszę swoje córki, że to na nich musiałam uczyć się macierzyństwa. Zastanawiam się każdego dnia jak to się stało, jak mi się to udało, ze są takimi niesamowitymi osobami? Teraz to ja chyba więcej uczę się od nich, niż one ode mnie.

Przyjaźń. Nie umiem dbać o przyjaciół, ale na szczęście oni umieją dbać o mnie. Śmiało mogę nazwać nasze spotkania terapiami. Ratujemy sobie życie każdą rozmową. Nie mam ich wielu, ale zostali Ci, z którymi mogę śmiać się i płakać, pić rum, zamartwiać i świętować sukcesy.

Praca. Cały rok poświęciłam na budowaniu od podstaw brandu dla jednej z firm, z którymi współpracuje. Nie chciałam się angażować, ale pokochałam jak własne dziecko. Rok zaczął się owocnie, ale później wiele obowiązków musiałam zawiesić. Nie porzucić. Zawiesić do odwołania. Nie zrezygnowałam jednak z działań wspierających marki z sektora MŚP, mimo to zaskoczeniem roku było otrzymanie statuetki w plebiscycie Diamenty Kobiecego Biznesu. Moja wypowiedz dotycząca prowadzenia biznesu pojawiła się również w książce pod tym samym tytułem wydanej pod redakcją Ilony Adamskiej.


Zobacz: Diamenty Kobiecego Biznesu. Kobiety, które zmieniają świat


Blog. Blogowo utrzymałam poziom jak chyba jeszcze nigdy, a przynajmniej nie w ciągu kilku ostatnich lat. Pojawiały się ciekawe współpracę, możliwości i znajomości. Mimo to, blog w dalszym ciągu pozostaje moim prywatnym zakamarkiem.

Pasja. Nie porzuciłam miłości do języka rosyjskiego. Planowałam poświęcać więcej czasu nauce, ale życie znów sprowadziło mnie do parteru. Codziennie czytam w języku rosyjskim, poznaję nowe słowa. Chciałabym jednak zwiększyć tempo i skupić się na płynnej mowie.


Zobacz: Czy warto uczyć się języków obcych samodzielnie?


Brak upadków nie pozostawia blizn, dlatego to porażki pamiętamy dokładniej i dłużej. Tegoroczne zestawienie, inne niż wszystkie dotychczasowe, miało mi przypomnieć, że to nie do końca był tak straszny rok jakby się mogło wydawać. Zastanawiałam się, czy powinnam je publikować nie mogąc pochwalić się sukcesami, o których opowiadałam w poprzednich latach. Ale jestem przecież tylko człowiekiem, który ma lepsze i gorsze dni, a najważniejsze jest to, by umieć się podnieść. Wszystko czego doświadczyłam było lekcją, która pozwoliła mi napisać książkę. Może kiedyś odważę się ją wydać.

3 komentarze

  1. Sukces to Ty masz na imię! Ale odpoczynek i wakacje to Ci się należą!
    Zrób coś dla siebie! Wynagrodz siebie za ten ciężki rok! Odetchnij, odpocznij..
    Jestem pewna, że zaraz ruszysz z podwójną siłą!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *