4 zabiegi, które zmieniły moje spojrzenie na odchudzanie

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
Tweet 20

W pierwszym tegorocznym wpisie wyraziłam całkowite zrezygnowanie, a temat odchudzania dopisałam do totalnych porażek ubiegłego roku. Dlatego właśnie pomyślałam, że los podsuwa mi ostatnią szansę, kiedy chwilę po publikacji tekstu dowiedziałam się, że w naszym mieście lada chwila zostanie otwarte miejsce dla kobiet szukających metody na skuteczne odchudzanie. Nie wierzę w zbiegi okoliczności. W hucznym otwarciu Studia Figura wzięłam udział z dwiema blogerkami – szalonymi pasjonatkami ćwiczeń grupowych, w których ja na pewno już nigdy w życiu nie wezmę udziału. I choć wygrałam podczas loterii podwójny zabieg redukujący wagę, to przez miesiąc patrzyłam na kupon i nie mogłam się zdecydować czy pójść. Tym bardziej, że w międzyczasie nabyłam bieżnie, która miała w mgnieniu oka uporać się z moimi nadprogramowymi kilogramami. 

zabiegi na odchudzanieDopiero kiedy zostałam zaproszona do wzięcia udziału w dniach otwartych , gdzie miałam opowiedzieć o blogu, Zwierzakach Pocieszakach, aż w końcu moich zawsze kończących się fiaskiem próbach odchudzania, uznałam, że czas najwyższy wykorzystać kupon.

Podczas walentynkowych dni otwartych byłam pozytywnie zaskoczona atmosferą. Kameralnie, wśród samych kobiet i lekkich rozmów można naprawdę miło spędzić czas. Poznałam panią Martę, która w ciągu dwóch tygodni osiągnęła -5,5 kg. Doskonały wynik, co? Było także kilka kobiet, które bardzo chciały skorzystać z zabiegów mimo, że nie miały przy sobie wygodnej odzieży na przebranie. Dla chcącego nic trudnego.

Postanowiłam cały ubiegły tydzień przeznaczyć na zapoznanie się z wykonywanymi zabiegami i podjęcie decyzji, czy chcę regularnie uczęszczać do Studia Figura.

LIMFODRENAŻ

Pierwszym zabiegiem był limfodrenaż. To był niesamowicie dobry początek. Zabieg trwał pół godziny. Leżałam sobie wygodnie odziana w stylowy niebieski kombinezon, którego komory były stopniowo i w odpowiedniej kolejności wypełniane powietrzem powodując przyjemny ucisk najpierw w stopach, potem łydkach (które po ćwiczeniach na bieżni mam wiecznie obolałe, twarde i zmęczone), wyżej i wyżej, aż do samych ramion. Po czym powietrze uchodziło, by za chwilę znów zacząć pompowanie w takiej samej kolejności co poprzednio.

Limfodrenaż poprawia krążenie krwi i limfy, przyspiesza przemianę materii, redukuje tkankę tłuszczową, likwiduje cellulit, zmniejsza obwód ciała w takich partiach jak uda, brzuch, biodra, pośladki. Co więcej taki zabieg przeciwdziała powstawaniu żylaków, likwiduje obrzęki i usuwa zalegającą wodę w opuchniętych kończynach. 

Limfodrenaż usprawnia działanie układu limfatycznego, bo zapewne wiesz, że krążąca po organizmie limfa gromadzi substancje toksyczne i odprowadza je do wezłów chłonnych, dalej z kolei do nerek, aż w końcu usuwa je z organizmu. Jednak mnóstwo czynników wpływa na to, że toksyny zamiast wędrować do węzłów chłonnych wnikają w inne tkanki, np. gromadzą się w tkankach tłuszczowych. Jakie czynniki? Np. siedzący tryb życia, nieodpowiednia dieta, zmiany hormonalne, stany zapalne, infekcje itd. Dobrze funkcjonujący układ limfatyczny to skuteczne usuwanie toksyn z komórek tłuszczowych i co za tym idzie skuteczne odchudzanie.

limfodrenaż

TRENING NA VACU SHAPER 

Vacu Shaper działa na zasadzie bieżni, którą mam w domu. W sumie to jest to właśnie bieżnia, tylko zabudowana i działająca trochę na innej zasadzie. Przed przystąpieniem do treningu należy założyć śmieszną, rozkloszowaną spódniczkę, którą po wejściu do komory dokładnie trzeba naciągnać na zabudowę. Pompy próżniowe znajdujące się w Vacu Shaperze wytwarzają podciśnienie, dlatego ważne jest, by kiecka dokładnie przykrywała zabudowę. Na początku treningu nie ma co się spieszyć, wystarczy spokojny spacer, ponieważ pompy robią swoje. Przez cały 30minutowy trening odczuwa się przyjemne zasysanie, które trochę utrudnia poruszanie się, ale tym samym zwiększa liczbę spalanych kalorii, redukuje cellulit, poprawia kondycję, wyszczupla uda, brzuch i pośladki, a także sprawia, że skóra staje się gładsza.

Zwiększając tempo treningu należy zwiększyć też ciśnienie w kapsule, ale o parametrach właściwie nie musiałam myśleć, ponieważ cały czas czuwała nade mną właścicielka studia. Choć trening na Vacu trwał tyle samo, co moje ćwiczenia na bieżni, zeszłam z urządzenia dwa razy bardziej zmęczona, ale uczucie było nie do opisania. Po wyjściu z kapsuły czułam się lekka jak piórko, aż miałam ochotę skoczyć w objęcia męża jak tancerka z „Dirty dancing” skoczyła w objęcia Patricka Swayze, choć miny obu panów zapewne by się różniły.

Vacu Shaper sprawia, że największe ilości cząsteczek tłuszczu pobierane są z pośladków, brzucha, ud, podczas klasycznego odchudzania podobno kobiety w pierwszej kolejności chudną na twarzy i w biuście. Nie wiem, nigdy nie udało mi się jeszcze schudnąć. Choć przyznam szczerze, gdybym zgubiła trochę twarzy i połowę biustu, to też bym była szczęśliwa.

Dzięki treningowi z Vacu Shaper spalanie tkanki tłuszczowej następuje przy dużo mniejszym wysiłku niż podczas normalnego treningu. Podobno o 50% mniej obciążam serce i 4 razy szybciej spalam tkankę tłuszczową niż w trakcie normalnych ćwiczeń. Mnie te argumenty przekonały, moją siostrę ostatnio również.

ELEKTROSTYMULACJA

Elektrostymulator wysyła impulsy elektryczne do organizmu człowieka doprowadzając do skurczu określonego mięśnia lub grupy mięśni, a każdy taki skurcz wiąże się z pracą, która wymaga dostarczenia energii. Elektrostymulacja polega na tworzeniu bodźców oddziałujących na mięśnie, bo te z kolei nie są takie mądre, by odróżnić skąd pochodzi pobudzenie.

Ten zabieg też bardzo przypadł mi do gustu (najgorszy zostawiłam sobie na koniec). Zabieg wykonywany jest w pozycji leżącej. Do wybranych partii ciała  (w moim przypadku brzuch i biorda) przyczepiane są elektrody. Po nałożeniu odpowiedniego żelu zostaje włączone cudowne urządzenie, które najpierw przyjemnie łaskocze, ale pod wpływem przekręcania magicznego pokrętełka bodźce są coraz wyraźniejsze, aż w końcu mogłam zaobserwować jak mój brzuch reaguje na kopniaki. Półgodzinny zabieg ma działanie półtoragodzinnego treningu. Niestety nie mogą z niego korzystać osoby, które mają problemy z sercem czy implanty.

Elektrostymulacja poprawia napięcie tkanki łącznej, zwiększa jędrność skóry, zmniejsza cellulit, poprawia krążenie krwi oraz płynów tkankowych, redukuje kilogramy i zwiększa dotlenienie krwi, które sprzyja lepszemu spalaniu tłuszczu. 

Zabieg oczywiście jest bezbolesny, bo stymulacji nie można nazwać bólem, a raczej przyjemnym masażem. Kiedyś miałam wykonaną elektrostymulację całego ciała. Po zabiegu była zmęczona jakbym miała za sobą nieprzespaną noc. Po zabiegu wykonanym na samym brzuchu również czułam, że siły mi powoli odpływają, ale nie było to jakieś drażniące przemęczenie. Raczej błogostan.

SWAN

Pod tą niepozorną nazwą kryje się morderca. Na szczęście tylko dla kalorii. Myślałam, że to zwykły orbitrek ukryty w podobnej kapsule co Vacu Shaper. Czymże dla mnie będzie półgodzinny trening, skoro potrafiłam spędzić półtorej godziny nie schodząc z orbitreka i jeszcze przy tym plotkować z koleżanką? Pierwszy raz byłam taka mokra po treningu!

Swan to urządzenie, które redukuje kilogramy, likwiduje cellulit, poprawia kondycję i zmniejsza obwody. W treningu podobało mi się to, że monitor wyświetlał mi w jaki sposób mam trzymać uchwyty i po jakim czasie zmienić układ rąk. Naprawdę nie sądziłam, że rozstawienie dłoni może aż tak wpływać na trening różnych partii mięśni. Wytrwałam cały trening, choć podobno wiele pań rezygnuje po kilku minutach, ale przyznam szczerze ostatnie 60 sekund wycisnęło ze mnie resztki sił i choć moja pozycja trochę różniła się od tej, którą powinnam przybrać to zeszłam z urządzenia z dumą. No dobra. Ostatnie 60 sekund krzyczałam, że już nie daję rady i o mało nie wypadłam z urządzenia, kiedy czas treningu dobiegł końca. Ale to było coś niesamowitego. Muszę to powtórzyć.

Podczas tych 30 minut ćwiczeń miałam włączone dwie lampy, w których chyba nie prezentowałam się zbyt korzystnie, ale za to korzystnie wpływały na walkę z tkanką tłuszczową. Dodatkowo. Bo przecież większość musiałam zrobić sama siłą mięśni i woli.

W najbliższym czasie mam zamiar skorzystać jeszcze z Roll Shapera, to taki śmieszny fotel, który zamiast miękkiego siedliska ma obrotowe drewniane rolki z wypustkami, które poprawiają ukrwienie i redukują tkankę tłuszczową. Korzystałam z takiego, kiedy jeszcze chodziłam do klubu fitness. ALE! No właśnie i tu kolejny agrument, by tam więcej nie wrócić! Tam panowała totalna samowolka. Każdy włączał sobie jak umiał. Czas, tempo, lampy, żeby tylko rolki się kręciły. W Studiu Figura dowiedziałam się, że wszystko ma znaczenie. Kolejność wykonywanych ćwiczeń, przykładanych partii ciała, kierunek, w którym obracają się rolki, czas trwania zabiegu. Wszystko. W klubie fitness nie było nawet żadnej instrukcji, ani osoby, która mogłaby udzielić informacji jak bezpiecznie z tego korzystać.

Teraz nasuwa się pewne pytanie. Czy takie studio to odpowiednie miejsce, by tracić kilogramy? Czy nie lepiej ruszyć 4 litery i brać udział w zajęciach grupowych aż się wyzionie ducha, albo walnie na dechy i będzie czekało aż ktoś ruszy z pomocą? Dla mnie nie. W Studiu Figura mam kompleksową opiekę. Zaczynając od porad dietetycznych i doboru indywidualnej diety poprzez stworzony z myślą tylko i wyłącznie o mnie mój własny indywidualny plan treningowy, który zajmie się tylko i wyłącznie moimi komórkami tłuszczowymi, które przecież tak skrupulatnie i troskliwie odkładałam. Mam miłą atmosferę, muzykę relaksacyjną i żadnych mężczyzn, przed którymi mogłabym się wstydzić swojej nieudolnej walki z bieżnią czy rowerkiem. Zyskałam coś jeszcze. Motywację. 

12 komentarzy

  1. Brawo Ty! ja zdecydowanie wolę zajęcia grupowe na których muszę ćwiczyć (bo przecież tak głupio sie opierdzielac gdy inni skaczą…) niż na indywidualnych zajęciach ALE Studio przypadło i mi do gustu – zdecydowanym faworytem jest elektrostymulacja – chciałabym tam wrócić tylko ostatnio czasu mu brakuje.. trzymam kciuki za Ciebie!

  2. Podziwiam ! Nie wiem ile godzin ma Twoja doba, ale na pewno nie tyle co moja. Mnie ciagle brakuje na wszystko czasu :(. Zazdroszczę kobietom które dbają o siebie i swoją figurę ! Ja sie zaniedbałam ale w druga stronę .. Myśle ze samozaparcie i systematyczności to w tym przypadku klucz do sukcesu 😉 a co do Studio Figura to korci mnie zeby sie tak wybrać 😉

  3. Ja na szczęście nie muszę się odchudzać, ale ujędrnienie by mi przydało. Roll Shapera próbowałam, ale mnie to cholernie bolało, ale nie straszę.

    1. Author

      oj zgodzę się. pamiętam jak kiedyś delikatnie przegięłam z roll shaperem i na drugi dzień nie mogłam siąść tak mnie pośladki bolały 🙂

  4. Nigdy nie musiałam się odchudzać i nawet mimo dodatkowych 18kg w ciąży wyglądam jak kiedyś…PRAWIE :-/ … ech ta skóra na brzuchu, już nie jest tak jędrna. Czas spróbować elektrostymulacji. Bardzo przydatny wpis 🙂

  5. Połowy nie znałam, Vacu też kiedyś uskuteczniałam. Bardzo lubiłam 🙂 przez bity miesiąc 6 razy w tygodniu 30 min!
    Pytanie czy warto zawsze się pojawia, gdy pojawiają się koszty. Myślimy ile na coś mamy wydać, nie kalkulujemy ile możemy zyskać. Ile zaoszczędzimy na szukaniu po omacku kolejnych genialnych rozwiązań, diet i innych wspomagaczy. Ile zyskujemy wzmacniając swój organizm i ucząc go zdrowych nawyków.
    Fajowe miejsce i fajowe zabiegi. Trzymam kciuki 🙂

    1. Author

      dla mnie to świetna mobilizacja. wychodząc z zabiegu zapisuję się na kolejny, kiedy beztrosko chodziłam na siłownię nic nie ciągnęło mnie, by tam wrócić (poza karnetem, który kiedyś się kończył). Zapisanie na zabieg traktuję jak spotkanie, któego nie mogę odpuścić 🙂 więc nie ma, że nie chce mi się wstać, samochód się zepsuł (tak jak dzisiaj) czy głowa boli badziej niż zwykle. Ktoś na mnie czeka i muszę być 🙂 na razie skutkuje.

  6. Jestem klientka Studio od niedawna, natomiast już po tygodniu ćwiczeń mogę zauważyć zniewalające efekty. Polecam wszystkim kobietom które chcą zawalczyć o siebie 🙂 i nie tylko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.