5 błędów, które popełniasz przy recenzowaniu kosmetyków

Polub i udostępnij:

O tym jak bardzo blogerki lubią barter pisałam we wpisie O czym należy wiedzieć podejmując się współpracy barterowej? Nie muszę też dodawać, że jest to rodzaj współpracy bardzo wygodny dla firm, bo znacznie łatwiej przekazać produkt warty grosze niż ciężko zarobione pieniądze. A wiadomości od blogerek proszących o cokolwiek do przetestowania jest conajmniej kilkanaście dziennie. Ale czy na pewno każda blogerka wysyłająca maila “chętnie przetestuję jakiś wasz produkt” wie jak powinna wyglądać jego recenzja? Przeglądając niszowe blogi (zwłaszcza kosmetyczne) okazuje się, że nie każda. O czym więc najczęściej zapominamy?

recenzje kosmetyków

– KOPIUJ/WKLEJ

No tak, nie tego się spodziewałaś. Liczyłaś na eliksir młodości, dostałaś lakier do paznokci albo płyn micelarny. I co teraz? Opisać trzeba, ale co pisać, skoro ani to efektów nie daje, ani większych korzyści? A recenzja na minimum 2,5 tys znaków ze spacjami musi być. Najlepszą i najczęściej stosowaną metodą jest oczywiście cytowanie producenta. Najlepiej wkleić na dobry początek zlepek marketingowej paplaniny, potem dodać skład, co z tego, że nikt i tak nie pojmuje jakie te wszystkie chemikalia mają działanie? Jest już połowa, a właściwie wystarczy podsumowanie, prawda? Producent będzie wniebowzięty, że ty Bloger Opiniotwórczy w swoim tekście cytujesz jego słowa, toż to zaszczyt dla niego. Czy nie lepiej byłoby zamiast suchego składu opisać jakie działanie mają poszczególne składniki? Czy nie lepiej byłoby zamiast sztucznej paplaniny zacytować kilka wypowiedzi z forów lub innych blogów? Zawsze możesz zostawić link do pełnego opisu produktu. Ty masz go przetestować i zrecenzować, a nie powielać to co obiecuje producent.

– ZDJĘCIA

Nie wiem czy wiesz, ale internauci to starszne leniuchy. Nie chce im się czytać, wolą oglądać. Ich uwagę musi naprawdę mocno coś przykuć, by zaznajomili się z tekstem. Inaczej będą dalej wertować strony internetowe i nie zabawią u ciebie na dłużej. Dlatego poza treścią istotna jest jeszcze fotografia. Nie wiem gdzie i kiedy zrodził się trend na chwalenie się swoją wykładziną czy shaggy dywanem. Naprawdę wydaje ci się, że na takim tle krem do rąk wygląda atrakcyjnie? Nawet jeśli dywan jest świeżo po użyciu Vanisha? Sekretem udanych zdjęć jest odpowiednie oświetlenie, ciekawe tło i świeże dodatki. Wystarczy, że na zdjęciu znajdzie się żonkil kupiony za 3 zł, a w tle półka z książkami i zdjęcie zdecydowanie znacznie bardziej zyskuje w oczach odbiorców niż foto twojego dywanu. Oczywiście na nic twoje starania, jeśli jak większość blogerów na blogspocie nie powiększysz fotek, tylko zostawisz je w rozmiarze wymagającym użycia szkła powiększającego. Nie wiem, czy to lenistwo, czy jakaś nowa moda, ale zrezygnuj z tego! Zdjęcie powinno zajmować całą szerokość tekstu, bo jest tak samo ważne.

 – SZCZERZE POLECAM

Czasami aż ta szczerość blogerek się ulewa. Wiem, czujemy się zobowiązane do napisania pozytywnej opinii, bo dostałyśmy produkt za darmo, bo jeszcze chciałbyśmy coś dostać od tej firmy w przyszłości, bo tak po prostu trzeba. Nie bój się własnego zdania. Jeśli coś ci przeszkadza w produkcie warto, żebyś o tym napisała. Z szacunku do swoich czytelników, bo wierz mi, nie warto im wciskać, że coś jest białe, skoro wszyscy (i ty również) doskonale wiedzą, że jest czarne. Twoi czytelnicy mają ci ufać. Nikt ci głowy nie urwie ani nie wsadzi do więzienia za to, że napiszesz, że produkt wywołał u ciebie reakcję alergiczną i prawdopodobnie nie nadaje się do twojego rodzaju cery, że po użyciu odżywki włosy zaczeły ci wychodzić garściami, albo produkt na porost włosów faktycznie zadział, ale na kępki pod pachami. To jest twoja opinia. O ile w mailu nie obiecywałaś pozytywnej opinii, nie masz obowiązku takiej pisać.

– TESTY

Zastanawiałaś się kiedyś ile tak naprawdę powinno trwać testowanie produktu? Po jakim czasie można napisać rzetelną opinię? Wiele blogerek praktykuje zasadę “im szybciej tym lepiej”. Jednego dnia chwali się fotką otrzymanej paczki, a 3 dni później recenzją produktów. Bo wygodniej jest mieć z głowy jedną współpracę i szukać kolejnej. Czy naprawdę spodziewasz się jakichś efektów w 2-3 dni? Czy naprawdę uważasz, że uwierzą w to twoje czytelniczki? Już w mailu powinnaś uprzedzić, że recenzja pojawi się za minimum trzy tygodnie. W tym czasie swobodnie możesz stosować produkt, zapoznać się z nim, przekonać czy działa i jak działa. Po tym czasie uważnie obserwując swoje ciało wnioski nasuwają się same i nie musisz opierać się na informacjach ze strony producenta, ponieważ właśnie sama wyrobiłaś sobie opinię o produkcie. Pomyśl, jaką ciekawą w tym czasie możesz stworzyć fotorelację (jedno zdjęcie wykonane każdego dnia, po miesiącu kuracji idealnie zobrazuje efekty, którym nie da się zaprzeczyć), filmik, czy zestawienie “przed” i “po”. Pozwól obudzić się twojej keatywności. Nie traktuj każdej współpracy “na sztukę”.

– PODSUMOWANIE

Tak często o nim zapominasz, a przecież właśnie tutaj masz dopiero pole do popisu. Musisz bardzo umiejętnie zabrać wszystkie zawarte w recenzji informacje i zdecydować czy polecasz produkt, czy też nie. Zastanów się nad korzyściami, niekoniecznie tymi zapewnianymi przez producenta, być może odnalazłaś własne. Jakieś nowe zastosowania? Twoja recenzja powinna zawierać wszystkie te informacje, których sama byś szukała w sieci, chcąc dowiedzieć się czegoś o produkcie. Dlatego najlepiej jeśli spiszesz sobie listę pytań, na które chciałabyś odpowiedzieć w treści, jeszcze zanim zaczniesz tworzyć tekst. Warto wspomnieć, że chętnie odpowiesz na dodatkowe pytania w prywatnych wiadomościach, bądź na komentarze pozostawione pod wpisem.

Pamietaj, że recenzji kosmetyków w sieci jest mnóstwo, warto, byś znalazła coś, co będzie wyróżniało twoje teksty, przyciągało uwagę czytelników i za długo zapadało w pamięć. 

Polub i udostępnij:

8 Replies to “5 błędów, które popełniasz przy recenzowaniu kosmetyków

  1. Świetny tekst, pomocny bardzo. Chociaż nie zamierzam prowadzić pięćsetnego bloga z recenzjami kosmetykow to i tak wskazowki są na tyle uniwersalne że łatwo je przenieść na inny grunt. Prowadzisz jakieś warsztaty dla początkujących? Pozdrawiam!

  2. Ja zawsze wklejam słowo od producenta żeby potem porównać z moim odczuciem 🙂 A składy- cholernie ważny bo jeden kosmetyk może mieć kilka różnych składów, w zależności od daty produkcji, więc jeśli kogoś interesuje skład to go przeanalizuje czy nie ma składników go drażniących czy uczulających, a ten kogo to nie obchodzi to przewinie dalej.
    Co do długości testów – zazwyczaj schodzi mi miesiąc, w różnych kompilacjach, ALE jeśli używam czegoś co praktycznie od razu daje efekt i jestem niesamowicie podekscytowana to piszę o tym od razu :p

  3. Twoje wpisy są na wagę złota, zaczynam je sobie drukować, te typowo techniczne. Z ważnymi wskazówkami. Dzięki takim wpisom, blogowanie jest przyjemniejsze i ciekawsze. I bardziej profesjonalne. Szacun, za to, że potrafisz dzielić się swoją wiedzą, i to w taki konkretny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *