Afiliacja czy MLM? I dlaczego nie MLM?

Polub i udostępnij:

Znacie zapewne powiedzenie “każda liszka swój ogonek chwali”. Łatwo przewidzieć więc, że będę chwaliła tę metodę zarabiania, z której sama korzystam, bo po co miałabym z niej korzystać, nie będąc zadowolona? Nie zamierzam jednak pomijać jej wad. Teraz już nie skupiam się na tym, ale jak wiecie, swoje działania w sieci rozpoczynałam od programów afiliacyjnych, o czym wspomniałam we wpisie Jak zarobiłam przez internet pierwsze pieniądze na realizację marzeń i celów? O MLM wiele czytałam, brałam udział w spotkaniach, podczas których chciano mnie “usidlić”, słuchałam opinii osób związanych z tym modelem zarabiania. Mam więc swoją opinię, dlatego postanowiłam porównać obie metody dążenia do niezależności finansowej. A więc, afiliacja czy MLM?

afiliacja czy mlm

Czym jest MLM?

W ubiegłym roku, a może dwa lata temu, objęłam patronatem cykl spotkań networkingowych. Spotkania odbywały się w kilku większych miastach i nie byłam w stanie brać w nich udziału, głównie z powodów logistycznych. Kiedy zbliżał się termin spotkania w Łodzi zaproponowałam znajomej blogerce, by wzięła w nim udział za mnie. Dzięki temu nawiązała bardzo ciekawą współpracę z cateringiem dietetycznym oraz otrzymała pakiet badań profilaktycznych o łącznej kwocie 2000 zł. Rewelacja prawda? Oczywiście spytałam z czystej ciekawości, jak było, czy jej się podobało? Powiedziała: większość uczestników to emelemy, a wiesz jak to z nimi jest. Hmmm, szczerze mówiąc nie wiedziałam.

Tzn. wiedziałam oczywiście, co to MLM, w jaki sposób można zarabiać i wspinać się po szczeblach kariery. Ba! Sama nawet kiedyś należałam do jednego emelemu, ale wtedy nie byłam żadnym menagerem czy liderem, a zwykłą konsultantką. Tak się czasy pozmieniały!

Pozwolę sobie zacytować fragment bardzo ciekawego tekstu opisującego całą istotę MLM: “Na początek, tytułem objaśnienia – czym jest ten słynny MLM? Upraszczając? Jest to sprzedaż obwoźna. Karierę swoją zaczynasz od poziomu zwykłego gówniaka – jesteś Przedstawicielem Handlowym. Po staropolsku – komiwojażerem. Jak kto woli – Akwizytorem (dzękujemy xD). Czyli prawdę mówiąc, odpowiednikiem cygana, lażącego od drzwi do drzwi i zachęcającego: “kup pani parfumy tureckie prawie tak dobre jak orginalne, pieć złotych za flakon, no jaka okazja, paszte do zebów dożuce w gratisie”, “Panie pilarke spszedam, pacz pan jaka ładna Sztiehl, niemiecka jakość (prosto z chin)”. Robota jest gówniana i polega na wciskaniu ludziom niepotrzebnego gówna za żydowskie ceny.” całość TUTAJ).

Obserwuję osoby prężnie działające w MLM, zawsze uśmiechnięte, szczęśliwe, zdrowe, chwalące się poprawioną kondycją, sylwetką, sytuacją finansową, zwiększonym gronem przyjaciół i możliwości, naprawdę można im pozazdrościć. Kiedyś myślałam, że to ściema, dopóki nie trafiłam przez przypadek (tak, przez przypadek) na spotkanie dyrektorów pewnego MLM. Tzn. zostałam tam zaproszona, ale wzięłam udział w spotkaniu tylko dlatego, że nie miałam świadomości, jaki będzie charakter spotkania. Przez półtorej godziny patrzyłam na kobiety, które kolejno wychodziły na scenę, dziękowały sobie nawzajem, opowiadały, jak ich życie zmieniło się dopiero w momencie, kiedy poznały kosmetyki marki X. Dzięki tym kosmetykom poczuły się piękne, niezależne, odważne, przedsiębiorcze. Płakały. Potem znalazłam na forum pytanie, czy ta marka to sekta. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo takie właśnie odniosłam wrażenie. One tak mocno wierzyły w ideę biznesu i jakość tych produktów (której nie podważam), że ich całe życie skupiło się tylko i wyłącznie na tym jednym punkcie. Troszkę mnie to przeraziło.

webska blog

Dlaczego afiliacja?

Wielokrotnie spotkałam się z opinią osób działających w MLM, że jest to biznes online. Być może tak, pod warunkiem, że masz już grupę osób, która ma własną grupę osób, która z kolei ma swoich stałych klientów. Wówczas można mówić, że zarabia się bez wychodzenia z domu. Podczas ubiegłorocznego spotkania ze znajomą, która próbowała mnie wciągnąć do emelemu, starałam się rozgryźć w jaki sposób mogłabym podpiąć całkiem niezłe produkty pod swoje sklepy z suplementami diety. Okazało się to bardzo dla mnie niekorzystne i czasochłonne. Dlatego odpuściłam. A więc nie jest to dla mnie biznes online.

W MLM jesteś albo tzn. konsultantką (by nie użyć słowa akwizytor) i zarabiasz na różnicy w cenie, którą otrzymujesz jako członek a tą, którą oferujesz swoim klientom. Otrzymujesz więc pewnego rodzaju prowizję ze sprzedaży (tak samo jak w programach afiliacynych) albo tworzysz sobie zespół, który będzie na ciebie zarabiał, a więc do twojej puli wskakuje niewielki grosik z tego co zarobią członkowie twojego zespołu i członkowie zespołów twoich członków. Uff.

Pod tym względem programy afiliacyjne mają taki sam model. Otrzymujesz prowizję w wysokości nawet do 40% ceny sprzedanego przez ciebie produktu, a także możesz otrzymywać osobną prowizję za sprzedaż innych partnerów, którzy przystąpili do programu za twoim pośrednictwem. Jednak w żadnym z tych przypadków nie musisz być akwizytorem. Zarabiasz na polecaniu, a nie werbowaniu!

W MLM razem z produktem musisz sprzedać siebie. Budujesz historię, która musi być na tyle autentyczna, by ludzie chcieli iść za tobą, również znajomi, bo to najpierw wśród nich szukach potencjalego zespołu. Afiliacja daje mi ogromną prywatność. Przez wiele lat nikt nie wiedział w jaki sposób zarabiam, większość moich znajomych nadal nie wie, choć afiliacja stała się teraz bardziej moim hobby niż źródłem utrzymania.

Nie zarabiam na wciskaniu ludziom drogich produktów, choć z pewnego punktu widzenia, być może tak jest. Prezentuję te produkty, recenzuję, opisuję tak, by zawierały wszelkie informacje, których szuka na ich temat mój potencjalny klient. Odsyłam do strony producenta (poprzez swój link afiliacyjny) i to dopiero tam zostaje podjęta decyzja kupuję/nie kupuję.

Zaletą programów afiliacyjnych jest to, że przystępuje się do nich za darmo. Być może nie wszystkie, ale te emelemy, które poznałam wymają wykupienia pakietu na start. Czasami są to kwoty rzędu nawet 2 tys. zł. Jeśli więc po miesiącu, dwóch czy trzech stwierdzisz, że afiliacja nie jest dla ciebie, po prostu z niej rezygnujesz, nie ponosząc żadnych kosztów. Rezygnując z udziału w MLM zostaje ci zapas produktów, które ostatecznie możesz sprzedać pod Biedronką (ale czy na pewno możesz?).

Jest jednak pewna wada afiliacji. Moja sprzedaż odbywała się wyłącznie przez internet. Za pośrednictwem stron, które tworzyłam. Jednak w momencie kiedy moja strona otrzymywała bana, bo delikatnie nagięłam zasady Google w kwestii pozycjonowania, albo kiedy na mój serwer wkradł się wirus i wszystko padło, ja przestawałam zarabiam. Kilka lat temu okazało się, że muszę zacząć wszystko od początku, strony były praktycznie nie do odratowania, a nawet jeśli, to ich pozycje i tak dawno pospadały, a sprzedaż na stronach z zerowym ruchem jest raczej niemożliwa.

W tym wypadku MLM jest górą. W MLM woda z kranika cały czas kapie z mniejszym bądź większym nasileniem, wystarczy poświęcić pół roku, może rok, by osiągnąć stabilizację. Ja tę stabilizację straciłam w jeden dzień, a wraz z nią całą swoją dwuletnią pracę. Musiałam zaczynać od nowa, ale nie ma tego złego. Kiedy dość boleśnie przekonałam się, jak chwiejny jest zarobek w programach partnerskich, zaczęłam myśleć o rozwinięciu swojej firmy i jej oferty. Dzięki temu dziś jestem tu gdzie jestem.

Polub i udostępnij:

9 komentarzy

  • Sonia 21 maja 2018 at 08:25

    Generalnie nadal twierdzę, że tego typu rzeczy nie są dla mnie. Ale znam ludzi, którzy rzeczywiście się w takiej sytuacji odnajdują i potrafią zarabiać 🙂

    Reply
  • madlajn 21 maja 2018 at 08:41

    Czytelny, przejrzysty tekst. Jeszcze parę razy go przeczytam, żeby wyciągnąć jak najwięcej, dzięki! 😉

    Reply
  • www.NaturalnieAndzia.pl 21 maja 2018 at 08:42

    Tym wpisem trochę przekonałas mnie do MLN.

    Reply
    • Webska 21 maja 2018 at 11:05

      No to chyba niezbyt dokładnie go przeczytałaś… albo wcale. Ale jeśli “MLN” cię zaciekawił, to miło mi, że się do tego przyczyniłam.

      Reply
  • Karola Buszujwkuchni 21 maja 2018 at 09:26

    Ciekawy post! Wgłębię się w ten temat, gdy będę mieć więcej czasu. ; )

    Reply
  • Joanna Skrzypek 21 maja 2018 at 09:26

    Bardzo ciekawy i przydatny wpis ponieważ sama stoję przed decyzją własnej działalności i zarabiania w sieci. Dziękuję, rozjaśniłaś bardzo temat 🙂

    Reply
  • Ewelina 21 maja 2018 at 11:06

    Afiliacja to także coś bardziej dla mnie. Przy mojej skromności, i nieśmiałości złotówki bym nie zarobiła przez całe życie. MLM kojarzy mi się także z konsultacjiami typu Avon itp.
    To “praca” zdecydowanie nie dla mnie. Afiliacja jest bardziej efektywna i mniej ingeruje w “znajomości i przyjaźnie “.

    Reply
  • Zołza z kitką 22 maja 2018 at 16:49

    Mam wrażenie, że ani MLM, ani afiliacja nie są dla mnie – dlatego też kilka razy odmówiłam już takiej formy pracy 😉

    Reply
  • Honorata 22 maja 2018 at 18:19

    Przydatny tekst. Ostatnio szukałam wiadomości o MLM

    Reply

Leave a Comment

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress