Ewolucja smartfona. Jak telefon zmieniał się w mojej kieszeni?

Polub i udostępnij:

Moja córka ma 12 lat i korzysta ze smartfona. Zazwyczaj nie nosi go do szkoły, zabiera tylko na wycieczki szkolne i wyjścia pozalekcyjne, z których musimy ją odebrać. Czasami dzwoni do mnie ze szkoły od koleżanek, co oznacza, że inne dzieci mają przy sobie telefony komórkowe. Ona nie. Kiedy kupowaliśmy jej telefon wiedziała już dokładnie jakiego modelu potrzebuje, a właściwie jaki telefon jest teraz na topie wśród jej rówieśników. A są to zazwyczaj najlepsze smartfony. Ze mną było zupełnie inaczej. 

Ze mną było zupełnie inaczej, by czasy były też nieco inne i choć zabrzmiało to jakbym była niewiadomo jak stara, prawda jest taka, że kiedy chodziłam do liceum telefonów używały pojedyncze osoby, teraz w podstawówkach pojedyncze osoby ich nie używają.

Na pierwszy telefon zarobiłam sama jako nastolatka. Nie musiałam tego robić, ale chciałam. Było to dla mnie bardzo ważne. Chciałam sama zapracować na tak ważną inwestycję. Koleżanka podsunęła pomysł, abyśmy zatrudniły się przy zbieraniu truskawek. Z góry wiedziałam jaką stawkę otrzymam i ile będę musiała przepracować, by kupić telefon. O 6 rano musiałam wyjechać z domu, by w deszczu przebyć kilkanaście kilometrów i dotrzeć na miejsce. Przed południem przestało padać i zaczęło wychodzić słońce, ale polar, który miałam na sobie doskonale chłonął wodę zebraną na krzaczkach. Pracowałam 10 godzin bez przerwy. Wróciłam do domu przemoczona, z bólem pleców, który utrudniał mi wyprostowanie się, z dłońmi, których długo nie mogłam domyć, ale z uzbieranymi pieniędzmi na najzwyklejszą Nokię. Następnego dnia kupiłam telefon. Choć był używany, ja nie potrafiłam opisać swojej radości.

Ewolucja smarfona w mojej kieszeni

Nie miałam wymagań, ani żadnych oczekiwań. Marzyłam o telefonie, by móc kontaktować się ze światem, bo przecież właśnie do tego służy telefon. Chciałam pisać Miłego dnia, Dobranoc czy Kocham Cię swojemu chłopakowi i umawiać się z koleżankami. Szybko jednak przekonałam się, że mój telefon mieści tylko 20 wiadomości i muszę je regularnie usuwać, a niektóre chcialam zachować przecież do końca życia. Zaczęłam je przepisywać do zeszytu i zrozumiałam, że kolejny telefon musi mieć większą pamięć.

Po kilku miesiącach podjęłam decyzję o zmianie telefonu. Wiedziałam już czego potrzebuję, a czego brakowało mi w modelu, z którego korzystałam. Moja nowa komórka posiadała polifoniczne dzwonki i możliwość wysyłania i odbierania wiadomości graficznych. Mogłam również rysować je sama.
ewolucja smartfona
Kolejny telefon miał już kolorowy wyświetlacz, na dzwonek mogłam ustawić fragment swojej ulubionej piosenki i wysyłać zdjęcia i obrazki pobrane z gazet za 1,22 lub 2,44 zł, bo nie miał jeszcze wbudowanego aparatu.

Na telefon z wbudowanym aparatem zdecydowałam się przed narodzinami pierwszej córki. 13 lat temu. Wiedziałam, że będę robiła jej zdjęcia na każdym kroku i choć w dalszym ciągu uważałam, że telefon ma służyć tylko i wyłącznie do dzwonienia, aparat był niezbędny. Dziś, kiedy próbuję przeglądać te zdjęcia widzę tylko zlepek kolorowych kwadracików przypominających coś na kształt twarzy mojego dziecka, ale pewności nie mam.

Kiedy nadeszła moda na rysik musiałam mieć telefon z rysikiem. Ciągle mi się łamał, albo go gubiłam. Wytrwale dokupowałam kolejny, bo korzystanie z telefonu z rysikiem było takie fajne. To nic, że niepraktyczne.

Zrezygnowałam z telefonu z rysikiem na rzecz takiego, który umożliwia wygodne korzystanie ze skrzynki mailowej, bo zaczęłam wkraczać w okres telefonów z dostępem do internetu, a wszystkim czego potrzebowałam, była tylko szybka i wygodna synchronizacja telefonu ze skrzynką mailową. Był to czas, kiedy wysyłanie i otrzymywanie maili było ważniejsze od smsów. Oczywiście z każdym modelem jakość zdjęć była już coraz lepsza, interfejs coraz ciekawszy, a sam telefon poza standardowymi niezbędnymi funkcjami posiadał wiele, wiele innych.

Dziś mój smartfon musi mieć znośną żywotność baterii, stały dostęp do social mediów i kilku skrzynek mailowych, jakość zdjęć i filmów porównywalną z aparatem fotograficznym. Musi być ładny i elegancki. 

Przebyłam długą drogę zanim odnalazłam model idealny, ale zastanawiam się, jaki szacunek do możliwości korzystania z telefonów będą miały nasze dzieci, które nie przełyby tej drogi, którą przebyłam ja. A najlepsze smartfony, czasami nawet lepsze od tych, które posiada część dorosłych, traktują jak każdą kolejną zabawkę otrzymaną od rodziców. Często nie rozumiejąc i nie doceniając ich ceny i wartości, zazwyczaj tego nie szanując.

Polub i udostępnij:

19 komentarzy

  • Karolina 14 listopada 2017 at 12:19

    O tak te pierwsze telefony z aparatem to był szał a dziś faktycznie cokolwiek trudno na tych zdjęciach dostrzec ;). Ja najbardziej jarałam się dotykowami telefonami, pamiętam, jak dostałam telefon klapką która działała na dotyk, był to telefon muzyczny, był szał 😉

    Reply
    • Webska 14 listopada 2017 at 12:30

      Chorowałam na muzyczną bordową motorolę chyba pół roku. Specjalnie dla niej wzięłam abonament, a po miesiącu zostawiłam ją w pizzerii i ślad po niej zaginął.

      Reply
  • Madzia 14 listopada 2017 at 12:20

    Ja pamiętam pierwszy telefon komórkowy mojego taty. Wyglądał jak pilot od telewizora i nie wolno nam było go dotykać 😀

    Reply
    • Webska 14 listopada 2017 at 12:33

      Telefony z antenkami, wyglądające jak pilot od telewizora zawsze będą mi się kojarzyły z biznesmenami z amerykańskich filmów z początków lat 90-tych 😀

      Reply
  • Ewelina 14 listopada 2017 at 12:24

    Pamiętam swój pierwszy telefon w liceum. A raczej koszt jednego sms (2.70 zł). Wystarczyło tylko kilka sms aby w jeden dzień stracić całą kartę TAK TAK za 20 zł. I tak co chwilę.
    Majątek mnie to wtedy kosztowało.
    A mój pierwszy telefon to Ericsson z antenką…

    Reply
    • Webska 14 listopada 2017 at 12:28

      Miałam i ja TAK TAK 😀 Kiedy stan konta był niższy niż 5 zł, puszczenie sygnału trwało minutę, bo najpierw trzeba było wysłuchać przygnębiającej formułki informującej o niskim stanie konta 😀 😀 😀

      Reply
  • Panna Kwiatkowska 16 listopada 2017 at 13:19

    Mój pierwszy telefon dostałam w wieku 11 lat, gdy zaczęłam sama jeżdzić kilka przystanków na dodatkowy angielski, a w wakacje na kolonie. Pamiętam do dziś, że był to niebieski Ericsson z czarno-białym wyświetlaczem. I że miałam sporo środków na karcie po zmarłym rok wcześniej dziadku- które wydałam w jedną noc, gdy odkryłam strony WAP i sklepy z tapetami i dzwonkami 😀

    Reply
  • Adriana 16 listopada 2017 at 13:55

    Czasami kiedy uświadamiam sobie, jaka zmiana cywilizacyjna i technologiczna dokonała się w naszych czasach to nie chce mi się w to wierzyć…:) Pamiętam, jak nie potrafiłam mojej Babci wytłumaczyć, co to jest sms…

    Reply
  • Grace 16 listopada 2017 at 15:52

    Z nostalgią wspominam swój pierwszy telefon, pamiętam też, że długo broniłam się przed smartfonem – dziś nie wyobrażam sobie funkcjonować bez niego

    Reply
  • Kasia 17 listopada 2017 at 08:55

    Ja zaczynałam do ceglowki Motoroli z anteną w liceum potem długo niezniszczalna nokia3210 potem kilka Siemensów pólsmartfon a teraz już 3 smartfon i bez tego ostatniego to już ciężko się obejść

    Reply
  • Patrycja 17 listopada 2017 at 11:35

    Ja co prawda miałam swój pierwszy telefon pod koniec gimnazjum i pamiętam ze potrafił wszystko przetrwać nawet największy bunt wtedy 😀

    Reply
  • Marzena Rzadkowska 17 listopada 2017 at 14:35

    Ja pamiętam swój pierwszy fon, kawał cegły 😀 Kolejno były modne co raz mniejsze i mniejsze a teraz im większe tym lepsze 😀 ślepa się robię więc muszę mieć duży ekran 😀

    Reply
  • PaulinaWu - Lemonade St. 17 listopada 2017 at 15:36

    U mnie było podobnie, pierwszy telefon to miałam po tacie z siostrą na spółkę i nie było mowy o żadnym noszeniu do szkoły 🙂 Potem dopiero swój dostałam gdzieś w liceum ale i tak musiałam sama zbierać na doładowania. Co za czasy! 😀

    Reply
  • Tymek z Mobilne Fotografie 17 listopada 2017 at 15:52

    Teraz telefony coraz dłużej i coraz więcej mają aparatów 😀

    Reply
  • Syntia 17 listopada 2017 at 16:16

    W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale i ja przeszłam długą drogę z telefonami. Począwszy od tylko dzwoniąco-piszących (do niczego innego się nie nadawały), pierwszy ‘kolorowy’ ekran (niebieski!) po smartfony z dostępem do wszystkiego (mimo że z połowy nie korzystam). To były czasy…. pamiętacie irde?! To było coś. A co do młodzieży. Fakt. Czasem nawet na placu zabaw widzę modele 100x lepsze (i droższe) od mojego. Zastanawiam się tylko po co…. swój pierwszy telefon dostałam kiedy miałam 9 lat. Przez dobre 3 lata nie miałam w nim nawet karty SIM, ale mogłam za to godzinami pykać w węża. Było świetnie!

    Reply
  • Justyna - Pielęgnacja-Ciała.net 17 listopada 2017 at 16:59

    Myślę, że nasze dzieci będą przebywały podobną drogę. Kiedyś nokia 3310 to był bajer, a teraz uważamy ją za złom. Wyobraź sobie jak za 20 lat będą wyglądały telefony, by te współczesne były uważane za przeżytek 🙂

    Reply
  • Izabella Z 18 listopada 2017 at 10:14

    Ojej ale na wspomnienia mi się zebrało

    Reply
  • Matka na Szczycie 20 listopada 2017 at 12:54

    Ja długo nie umiałam się przekonać do tego, żeby w ogóle mieć internet w telefonie 😉

    Reply
  • Palec pod budkę 22 listopada 2017 at 22:54

    Przypomniałaś mi moje zarabianie pierwszych pieniędzy podczas zbierania wiśni i czereśni, wtedy jeszcze fakt nie na telefon, ale zakupiona bluzę pamiętam do tej pory 🙂

    Reply

Leave a Comment

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress