Jak wspierać rozwój dziecka, czyli czym skorupka za młodu…

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
20

Nigdy nie próbowałam  komukolwiek udzielać rad, jak powinien wychowywać swoje dziecko, a tym bardziej krytykować jego metody wychowawcze. Ba, nawet jestem świadoma, że stosowane przeze mnie metody mogą pozostawiać wiele do życzenia i nie jestem rodzicem idealnym. Nikt nie jest. Jednak wybrany w przeszłości kierunek studniów i własne doświadczenia pozwalają mi wysnuć wnioski, które wydarzenia z przeszłości miały wpływ na mój rozwój, jako osoby dorosłej. A więc, jak wspierać rozwój dziecka, by stało się pewnym siebie, świadomym własnej wartości człowiekiem? 

Do refleksji skłoniło mnie sobotnie spotkanie z dziećmi z podstawówki. Brzmi dziwnie? Pojechałam na spotkanie pamiętając dzieci, jakimi wszyscy byli, kiedy po raz ostatni ich widziałam 27 lat temu. Spotkałam dorosłych ludzi. Zupełnie obcych, ale wyglądających znajomo. Zupełnie obcych, ale z wieloma wspólnymi wspomnieniami. Spotkanie było planowane od połowy stycznia (media społecznościowe uwielbiam za niesłychanie prostą i szybką możliwość zgromadzenia w jednym miejscu grupy osób, z którymi chce się nawiązać kontakt). O tym, jak bardzo byłam podekscytowana wiedzą wszyscy ci którzy byli świadkami trwającej przez miesiąc mieszanki euforii, rozterek i ponownej euforii.

Spotkanie po latach

Nie lubię się spóźniać, ale tym razem spóźniłam się z premedytacją, no i trochę ze strachu, bo mimo wszystko, przed samym spotkaniem zaczęłam mieć wątpliwości, czy na pewno chcę uczestniczyć w tym spotkaniu. Jestem introwertyczką, ale nie w tym rzecz. Dzień mojego zniknięcia ze szkoły był dość spektakularny, a nawet traumatyczny (jak się okazało podczas spotkania, traumatyczny nie tylko dla mnie).  Nie do końca byłam przekonana, czy chcę powracać do tamtych wydarzeń. Dziś wiem, że ogromnie bym żałowała, gdybym tego nie zronbiła.

Wciąż mam prezent od właśnie tych znajomych, z którymi miałam okazję się spotkać. Prezent sprzed 27 lta. Jest to encyklopedia dla najmłodszych Cuda Świata, którą wciąż uwielbiam przeglądać. Zawiera dedykacje od dzieci, które dopiero uczyły się kształtnego stawiania liter.

W sobotę spotkałam dorosłych ludzi. Mających swoje rodziny, dzieci, pracę, niektórzy zapewne kredyty i wiele problemów. Słuchałam opowieści, jak wychowują swoje dzieci i analizowałam w głowie, czy chcą, by pociechy szły w ich ślady.  Trochę też zastanawiałam się, jakim rodzicem jest dana osoba, bo mimo, że siedział przede mną dorosły, to ostatnie wspomnienia jakie mam z nimi związane to bieganie po szkolnym korytarzu. Trochę tak, jakbym wydostała się z kapsuły hibernacyjnej.

Jak wspierać rozwój dziecka?

Kiedy zaczęłam inwestować w rozwój osobisty i budować własną firmę, największe trudności, jakie spotykałam tkwiły we mnie. Nie posiadałam wielu cech, które pozwoliłyby, a na pewno przyspieszyłyby osiągnięcie sukcesu. Ba, wielu wciąż jeszcze nie posiadam. Często brak mi pewności siebie i wiary we własne możliwości. Wiem z czego to wynika i wiem, że miało to początek jeszcze wcześniej niż te 27 lat temu. Nie przypomiam też sobie, bym kiedykolwiek usłyszała (będąc dzieckiem): nie poddawaj się, dasz radę!

Dziecko musi czuć się kochane i ważne. Musi czuć się bezpieczne i akceptowane. Nie może być wyśmiewane, krytykowane i porównywane. Musi być wspierane poprzez rozmowę i wspólny czas, kiedy może obserwować, wyciągać samodzielne wnioski, naśladować. Musi być traktowane tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani i nie traktowane tak, jakbyśmy my nie chcieli być traktowni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.