Książka, która pomaga dostrzec własne sukcesy. „Błękitne dziewczyny” Ewy Podsiadły-Natorskiej

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
20

Dlaczego jesteśmy tak skonstruowani, że bardziej wolimy rozpamiętywać swoje porażki niż cieszyć się z sukcesów? Wolimy się umartwiać, rozpamiętywać, katować niż dostrzegać nawet te najmniejsze powody do radości. Bo w każdym dniu można odnależć chociaż jeden powód do uśmiechu. 

błękitne dziewczyny„Błękitne dziewczyny” czyli jakie?

By dowiedzieć się czy należysz do grona błękitnych dziewczyn musisz oczywiście sięgnąć po książkę Ewy Podsiadły-Natorskiej, która swoją debiutancką powieścią z rozmachem zasiadła na półkach największych księgarni. Choć premiera odbyła się w połowie października, w dalszym ciągu chętnie o książce piszą portale i recenzuję sporo grono blogerów.

Błękitną dziewczyną możesz stać się już dziś. Ja chyba stałam się nią właśnie po przeczytaniu tej książki, bo to nie tylko historia młodej kobiety, która postanawia odwrócić cały swój świat do góry nogami i wziąć życie we własne ręce. To niesamowicie uleczająca dawka motywacji, udowadniająca, że nie tylko wielkie kroki prowadzą nas do szczęścia. Mogą nas tam zaprowadzić również drobne kroczki, jeśli tylko je dostrzeżemy i zrozumiemy, że prowadzą w odpowiednim kierunku.

O czym jest książka „Błękitne dziewczyny”?

Główną bohaterką jest 29-letnia Kaja Redo. Zmiany w jej życiu zapoczątkowało rozstanie z narzeczonym. Kolejnym krokiem było odejście z redakcji. I choć przez długi czas bohaterce wydawało się, że jest w wyjątkowo beznadziejnej sytuacji, jej los powoli zaczął się odmieniać w momencie, w którym dostrzegła, że jednak w jej życiu pozostało coś pozytywnego. A była to znajomość kobiet niby zwyczajnych, ale wyjątkowych, bo dostrzegających w życiu pozytywne wartości. Od nich właśnie Kaja postanowiła się uczyć i czerpać pozytywną energię. Z jakim skutkiem? Warto sprawdzić!

Dlaczego akurat teraz warto sięgnąć po „Błękitne dziewczyny”?

Bo Nowy Rok to doskonały czas na zapoczątkowanie zmian w życiu, a książka każdemu czytelnikowi dostarczy motywacji do tych zmian. Bo akcja książki również dzieje się zimą, można więc razem z bohaterką przeżywać mroźne spacery dogłębniej wczuwając się w jej przygody.

Choć każdy dzień jest odpowiedni na zmiany i nie trzeba czekać do jutra, poniedziałku czy Nowego Roku, to teraz właśnie w okresie noworocznych postanowień wyjątkowo polecam „Błękitne dziewcznyny” zwłaszcza tym kobietom, którym wydaje się, że stojąc na rozrożu żaden kierunek nie da im pełni szczęścia. Bzdura! Wystarczy tylko zrobić pierwszy krok, nawet najmniejszy.

7 komentarzy

    1. Author

      mimo, że ostatnio czytam same kryminały, ta naprawdę przypadła mi do gustu 🙂

  1. Książka, być może, interesująca, ale to odejście z redakcji i poznanie kobiet, które zmieniają życie bohaterki, już gdzieś było. Jakoś nie bardzo wierzę w przewracanie życia do góry nogami i nowe początki. Ale może właśnie dlatego sięgnę po książkę? Z przewrotności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.