Masło do ciała Dairy Fun. Wycieczka do lasu z Delia Cosmetics

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
20

„Piosenki i zapachy przenoszą człowieka w czasie bardziej niż cokolwiek innego. To zadziwiające, ile można sobie przypomnieć, dzięki kilku dźwiękom albo odrobinie zapachu…” Emily Giffin

masło do ciałaJakiś czas temu udało mi się wygrać w loterii kosmetyki Delia Cosmetics. Zauroczona liftingującym Roll-on’em pod oczy postanowiłam zagłębić się ofertę tej marki. Trafiłam na masła do ciała Dairy Fun i z miejsca zakochałam się w pojemnikach, a więc składając zamówienie oczami wyobraźni widziałam, jak wykorzystam je, gdy już skończy się masełko. Oczywiście nie mogąc się zdecydować, które wybrać wzięłam wszystkie cztery, choć tak naprawdę największy problem miałam między blueberry i milk&honey (jeśli chodzi o masło) zaś zastosowanie opakowań po masłach od razu znalazłam dla strawberry i peach. Stąd pomysł, by nabyć wszystkie, a że wcale cena nie jest wygórowana pozwoliłam sobie na odrobinę szaleństwa. A co!

masła

Problem zaczął się dopiero w momencie, gdy po kilku dniach pojawiła się w domu paczka. Myślałam, że jeszcze tego dnia zacznę stosować jedno z maseł. Okazało się, że zdecydowanie się na jedno (tylko jedno!) jest nie lada wyzwaniem. Stały więc przez kilka dni, a ja niczym dziecko w cukierni nie wiedziałam, po które sięgnąć.

W końcu zdecydowałam się na masło jagodowe. Zaraz po otworzeniu opakowania zachwycił mnie sam zapach i tu chciałabym powrócić do cytatu na samej górze. To niesamowite jak intesywnie i prawdziwie zaczął unosić się zapach jagód w łazience. W pierwszym momencie skojarzył mi się jogurt z owoców leśnych, bo ten całkiem niedawno miałam okazję wąchać, ale po chwili powróciły wspomnienia z dzieciństwa, kiedy w za dużych kaloszach, które wiecznie obcierały mi pięty siedziałam między krzaczkami jagód i zbierałam je do niewielkiego metalowego kubeczka. Przypomniały mi się brudne fioletowe łapki, które niecierpliwie wrzucały jagody razem z listkami do kubka, by jak najszybciej go zapełnić. I ten niesamowity zapach jagód dookoła. Dodać muszę, że jagodowe masło Dairy Fun to jeden z niewielu zapachów, które toleruje mój mąż, a kiedy tuż po wsmarowaniu masła w ciało przemknę obok młodszej, ta zawsze pyta, co takiego pysznego jadłam.

No ale zapach to nie wszystko. W porównaniu z masłem Perfecty, które stosowałam dotychczas, Dairy Fun ma gęstszą konsystencję. Idealnie się wsmarowuje w ciało, jest bardzo wydajne. Skóra błyskawicznie staje się aksamitnie miękka, gładka, przyjemnie pachnąca. Masło bardzo szybko się wchłania. Obawiałam się trochę, że słodki zapach masła może mnie zniechęcić jak w przypadku piernikowego masła Farmona, po którym właśnie przez intensywny zapach pierników czułam się lepka.

Niemalże w tym samym czasie masła używały dwie blogerki: kochająca miód w każdej postaci Babiniec-babskim okiem na świat i Matki Plotki, która znalazła masłu nowe zastosowanie, o którym warto poczytać na jej blogu. Obie podobnie jak ja, są zadowolone z kosmetyku i szczerze go polecają. Mam nadzieję, że kolejne zapachy (smaki??) również mnie nie zawiodą.

DSC_1111

DSC_1112

DSC_1113

DSC_1116

DSC_1119

DSC_1109

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.