Uwierz, że to przeznaczenie!

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
20

Czy wierzysz w przeznaczenie? Ja wierzę. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że osoby, które spotykam w swoim życiu musiałam spotkać, musiały wpłynąć na to kim jestem i którą ścieżką podążam. 30 kwietnia kilka lat temu przekonałam się, że moje życie było wpisane w życie kogoś innego, że ten ktoś czekał na mnie pół życia, po to, by mnie odnaleźć i zmienić. I nigdy mi nie wmówisz, że nasze spotkanie było zbiegiem okoliczności. 

przeznaczenie

Wiosna była wtedy najpiękniejszą z wiosen, bo byłam w miejscu, którego i ja szukałam przez całe życie. Wiesz jak to jest czuć, że jest się dokładnie tam, gdzie się być powinno? Jak to jest, gdy ktoś bierze cię za rekę i zmienia kierunek twojego wiatru? I nic już nie jest takie samo, i nie będzie od tego właśnie momentu. Jak to jest iść po omacku, szukać swojego celu i nagle stanąć z szeroko otwartymi oczami nie mogąc pojąć jak udawało się żyć do tej pory?

To gdzie dziś jestem i co robię, to wszystko zasługa tamtej jednej wiosny. Podejmując z pozoru błahe decyzje budowałam fundamenty swojej przyszłości. Jedna, podjęta zupełnie inaczej decyzja, mogła sprawić, że byłabym zupełnie gdzieś indziej. Z poczuciem braku, pustki, niedosytu. Trudno jest więc żałować tych decyzji, skoro przywiodły mnie aż tutaj.

Osoba wtedy poznana zniknęła z mojego życia. Odegrała rolę i poszła inną drogą, może też trochę z mojej winy. Jednak każdego dnia myślę o niej i przypominam sobie własnie tamtą wiosnę.

Jesteś niebem obserwującym chmury. A wydarzenia, ludzie, sytuacje, to obłoki, które po nim przepływają. Tylko przepływają. Dlatego nie próbuj ich zatrzymać, bo na pewno odpłyną wcześniej czy później. Gdy przytrafia ci się coś pięknego albo bolesnego, powinnaś zrobić krok, odstąpić od siebie i popatrzeć z dystansu. Ludzie, ktorych kochasz, to właśnie takie chmury. Są na twoim niebie dłużej lub krócej, ale nigdy na zawsze.

Gdy przypominam sobie jak silne prądy przez wiele lat pchały mnie w stronę tej osoby, nie mogę mieć wątpliwości. Wielokrotnie słyszałam z ust koleżanek „skąd mam wiedzieć, to on jest mi przeznaczony?„. Jeśli nie masz pewności, możesz mieć pewność, że nie jest.

Dzisiaj jestem silna. Gdyby przyszło nam się znów spotkać nie wywarłoby to najmniejszego wpływu na nasze życie (tak myślę), bo swoje role już dawno odegraliśmy. Być może popatrzylibyśmy na siebie z wdzięcznością, być może udalibyśmy, że się nie znamy, ale każde z nas w chwilach refleksji dziękuje w myślach za pomoc jaką sobie wtedy ofiarowaliśmy. Jestem tego pewna.

Czy miałaś kiedyś wrażenie, że ktoś pojawił się w twoim życiu w odpowiednim czasie z określoną misją? Może to być nowa przyjaciółka, czy zupełnie ci obcy mężczyzna siedzący z gazetą na przystanku autobusowym w deszczowe popołudnie. Że wystarczyło jedno zdanie lub gest, które sprawiło, że coś się w tobie odmieniło. Czy myślałaś kiedyś o tym, że ta osoba przebyła równie długą podróż, co ty, by znaleźć się w tym samym miejscu o tym samym czasie i nie jest to wcale zbieg okoliczności, że wasze drogi się skrzyżowały? Uwierz mi, moja historia jest najlepszym dowodem na to, że przeznaczenie istnieje, musiałabyś jej tylko uważnie wysłuchać.

 

cyt. Danuta Dowjat „Jak obłoki”

11 komentarzy

  1. Przeznaczenie też się kształtuje, najważniejsze jest samo pokonywanie drogi. 🙂 A to, że spotykamy na swej drodze określone osoby,no cóż, wystarczy jedna inne decyzja, inne zachowanie, inny czas, aby wszystko diametralnie się zmieniło. 🙂

  2. Przyznam szczerze, że czytając tytuł nie sądziłam, że pod nim kryje się taka piękna i wzruszająca treść… A jeżeli chodzi o przeznaczenie to wierzę, że każdy kogo spotykamy na swojej drodze w większym lub mniejszym stopniu wpływa na nasze życie.

  3. Wierzę w przeznaczenie. 6 lat temu wyszlam z domu. Coś mnie ciągnęło w konkretnym kierunku. Po wielu latach spotkałam kolegę, który jest teraz moim mężem. Dwa tygodnie później miałam brać ślub z kimś innym, a bawiłam się z obecnym mężem na weselu znajomych 🙂 i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie

      1. Dokładnie wyglądało to tak: wróciłam z pracy. Gorąco było, ranek był chłodny więc długie portki miałam. Chciałam się przebrać ale nóg mi sie golić nie chciało. Z drugiej strony czułam, że jak najszybciej wyjść. Kierowałam się do fryzjera. Bez makijażu, bardzo niewyjściowych ciuchach ruszyłam. Koło bankomatu spotkałam mojego męża. Nie widzieliśmy się w sumie 8 lat. Chwilę pogadaliśmy, po paru dniach zdobył mój numer i zaprosił na wesele wspólnego kolegi. Termin ślubu mnie powalił na początku. Dziwne to było uczucie ale już wtedy wiedziałam, że spędzam ten dzień z odpowiednim czlowiekiem.

          1. Ja teraz jak na to wszystko patrzę to takie nieprawdopodobne się wydaje. Jak się kiedyś spotkamy- wszystko opowiem Ci ze szczegółami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.